Kontrola zdrowia na wyciągnięcie ręki, czyli specjalna aplikacja na smartfony i komputery już jest i działa! Za stworzenie Health eConnect studenci informatyki z Olsztyna dostali nagrodę od jednej z największych światowych korporacji – Microsoftu.

Na wizyty u lekarza trzeba mieć czas, a z nim bywa różnie. No i do gabinetu nie zawsze jest po drodze. Dlaczego więc nie skorzystać z Internetu, skoro w internecie jest wszystko? – Internet to jest największa baza informacji absolutnie naukowych, medycznych, ale też największy śmietnik na świecie – zauważa Jerzy Romaszko, doktor nauk medycznych.

W tym śmietniku studenci informatyki Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, wspólnie z naukowcami z Florydy, postanowili zrobić porządek. Stworzyli aplikację kontrolująca stan zdrowia i aktywność fizyczną. – To istotne, bo w dzisiejszych czasach nad zdrowiem trudno zapanować – uważa Mateusz Nowotka, autor aplikacji.

Jak działa aplikacja? Wystarczy wprowadzić dane, takie jak ciśnienie czy poziom glukozy we krwi, a resztę zrobi aplikacja – połączy się z platformą medyczną, przeanalizuje i przeliczy co potrzeba i wyświetli wynik swojej pracy.

Oprócz konkluzji, aplikacja powie nam np., kiedy rzucić palenie, zwiększyć aktywność fizyczną czy zmienić dietę. Ale uwaga: nie zastępuje lekarza. – Jak najbardziej chodzi o to, żeby do lekarza chodzić. Jeżeli te pomiary będą w złych wartościach, aplikacja powie: słuchaj, może powinieneś skontaktować się ze specjalistą, bo coś tu jest nie tak – dodaje Nowotka.

Jeżeli nasz lekarz ma profil na platformie medycznej, która umożliwia gromadzenie, przechowywanie i wykorzystywanie informacji o stanie zdrowia, może również zdalnie wypisać leki. Program przypomni o ich przyjmowaniu.

Możemy w ten sposób kontrolować, jakie leki przyjmujemy i kiedy przyjmujemy. Możemy sobie dodać do nich powiadomienia – tak, żeby nie zapomnieć ich brać w odpowiednim momencie – mówi Tomasz Wiśniewski, autor aplikacji.

A lekarze, czy chcą czy nie, z taką diagnostyką spotykają się na co dzień. – (…) Nazywamy to syndromem studenta trzeciego roku: naczytałem się o chorobach i w tej chwili wszystkie objawy mi pasują, ale również zdarza się, że ktoś przychodzi świetnie przygotowany do rozmowy, mając ogromną wiedzę medyczną – opowiada Romaszko.

W takim wypadku pacjent może nawet ułatwić pracę i przyspieszyć diagnozę. Choć słowa-klucze w tej historii to jednak rozsądek i umiar.

WIĘCEJ INFORMACJI Z REGIONU TVP3 OLSZTYN