Mieszkańcy lubelskich dzielnic Tatary i Bronowice protestują przeciwko planom budowy bloku energetycznego przez pobliską elektrociepłownię. Ich zdaniem to nic innego, jak spalarnia odpadów. Boją się, że inwestycja będzie miała negatywny wpływ na środowisko.

O planach budowy tzw. bloku energetycznego mieszkańcy dowiedzieli się „pocztą pantoflową”. Ich zdaniem informacja o konsultacjach społecznych nie była właściwie rozpropagowana.

Obawy mieszkańców budzi fakt, że w raporcie środowiskowym jest zapis o możliwości wykorzystania paliwa alternatywnego. Co to oznacza? Jak twierdzą, nic innego jak palenie śmieci w odległości mniejszej niż 100 metrów od najbliższych bloków. Opracowany raport oddziaływania na środowisko nie rozwiewa wątpliwości.

Mieszkańcy są przekonani, że rocznie w nowej instalacji mają być spalane tysiące ton odpadów – nie tylko z Lublina, ale z całego regionu. Protestujący nie chcą, aby odpady były tu przywożone z innych miast.

Na Tatarach i Bronowicach zapewniają, że nikt nie protestuje przeciwko zasadności budowy takiego bloku energetycznego, ale inwestycja w środku miasta jest, zdaniem mieszkańców, kompletnie nietrafiona.

Co na to lubelski ratusz? Urzędnicy nie podjęli jeszcze żadnej decyzji, bo o opinie, czy blok energetyczny będzie szkodził otoczeniu czy nie – poprosili sanepid i Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska.

Stanie się to jednak nieprędko, bo Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska poprosiła inwestora o uzupełnienie raportu oddziaływania na środowisko. Zdaniem urzędników, w dokumencie brakuje kilku istotnych kwestii. Tymczasem w poniedziałek protestujący wybierają się do ratusza. Chcą wziąć udział w posiedzeniu Komisji Zdrowia Rady Miasta.

WIĘCEJ INFORMACJI Z REGIONU TVP3 LUBLIN