Afery śmieciowa w Kołobrzegu. Nowe przepisy miały zagwarantować rewolucję w segregacji śmieci - tymczasem jest chaos a odpady wysypują się wręcz na ulice. O problemie śmieciowym obradować miała komisja komunalna, ale władze Kołobrzegu w ostatniej chwili ją odwołały. Opozycja mówi o skandalu.

- Uważam, że odwołanie komisji jest karygodne, bo następny tydzień życia w niewiedzy w Kołobrzegu jest dużym problemem dla mieszkańców – mówi Krzysztof Plewko, radny PiS rady miasta Kołobrzeg. . O zwołanie komisji w trybie pilnym wnioskował jeszcze na początku miesiąca radny Prawa i Sprawiedliwości - Krzysztof Plewko. W spotkaniu mieli uczestniczyć zarówno przedstawiciele miasta jak i spółek zajmujących się gospodarką komunalną. Przyszli też mieszkańcy, ale posiedzenie komisji zostało odwołane przez Jerzego Wolskiego, zastępcę prezydenta miasta i przesunięte na następny tydzień.

Od 2 lipca odpady w Kołobrzegu segreguje się według nowych zasad. Trzeba je oddawać nie do trzech – jak dotychczas, a do pięciu kontenerów, a zamiast jednego działa dwóch operatorów. Za śmieci biodegradowalne, resztkowe i plastik odpowiada firma z siedzibą w Mirosławcu, za szkło i papier – Zieleń Miejska z Kołobrzegu. Problem w tym, że o ile pojemniki na pierwsze odpady są, to na pozostałe stoją zdecydowanie dalej.

To jednak nie jedyny problem. Kolejny to brak harmonogramu wywozu odpadów. A to wprowadza chaos i dezorientacje. Nowy harmonogram, jak przekonuje miasto, ma być gotowy do końca tygodnia. Mieszkańcy załamują ręce, bo w wielu miejscach śmieci wręcz wysypują się z kontenerów. Według Operatora Gospodarki Odpadami w Kołobrzegu – wynikało to z tego, że nie mieli dostępu do punktów gromadzenia odpadów. Przekonują jednak, że są to kłopoty przejściowe.