Sekretarz generalny Platformy Obywatelskiej i szef zachodniopomorskich struktur partii, poseł Stanisław Gawłowski zrzekł się immunitetu. Jak powiedział Gazecie Wyborczej, wysłał w tej sprawie pismo do Kancelarii Sejmu. Oznacza to, że Prokuratura będzie mogła przedstawić politykowi zarzuty. Łącznie jest ich pięć, większość dotyczy brania łapówek.

W grudniu Prokurator Generalny wystąpił do marszałka Sejmu o wyrażenie zgody na pociągnięcie posła do odpowiedzialności karnej oraz jego zatrzymanie i zastosowanie wobec niego tymczasowego aresztu.

Materiał dowodowy wskazuje na to, że w związku z pełnioną w rządach PO-PSL funkcją wiceministra środowiska poseł Stanisław Gawłowski przyjął jako łapówki co najmniej 175 tysięcy złotych w gotówce, a także dwa zegarki o łącznej wartości prawie 26 tysięcy złotych. Zarzuty, które prokuratura zamierza przedstawić posłowi, dotyczą również nakłaniania do wręczenia łapówki w wysokości co najmniej 200 tysięcy złotych oraz ujawnienia informacji niejawnej i plagiatu pracy doktorskiej.

Polityk zapewnia, że jest niewinny i twierdzi, że sprawa ma charakter polityczny. Dziś na konferencji prasowej poseł PO ma się odnieść do wniosku Prokuratury.

W sprawie afery melioracyjnej zarzuty usłyszało już 61 osób. Są wśród nich politycy Platformy Obywatelskiej, dyrektor i zastępcy dyrektora Zachodniopomorskiego Zarządu Melioracji, pracownicy jednostek terenowych tego zakładu, kierownicy budów w podmiotach wykonujących na jego rzecz usługi, a także przedsiębiorcy.