Prokuratura Rejonowa w Suwałkach wszczęła śledztwo ws. zamknięcia Szkoły Podstawowej w Becejłach bez zgody Podlaskiego Kuratorium Oświaty w Białymstoku. Śledztwo dotyczy niedopełnienia obowiązków przez wójta gminy Szypliszki.

Szkoła w Becejłach jest zamknięta od nowego roku szkolnego. W placówce uczyło się wcześniej 30 dzieci, ale w sierpniu Fundacja "Edukacja Razem", która prowadziła szkołę wypowiedziała umowę gminie, zwolniła nauczycieli i wycofała się z prowadzenia placówki. Prowadzenie szkoły powinien przejąć wójt, ale ten kazał rodzicom przenieść dzieci do szkoły w Słobódce. Część rodziców, od 4 września, przez kilka dni protestowała przed zamkniętą szkołą. Przyprowadzali tam swoje dzieci licząc, że placówka zostanie jednak otwarta. Ostatecznie musieli puścić przenieść dzieci do szkoły w Słobódce.

Jak poinformowała PAP prokurator rejonowa w Suwałkach Izabela Sadowska-Rejterada, prokuratura wszczęła w tej sprawie śledztwo, które jest prowadzone w kierunku niedopełnienia obowiązków przez wójta gminy Szypliszki Mariusza Grygieńcia.

Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa skierowali do prokuratury rodzice poszkodowanych dzieci oraz Podlaski Kurator Oświaty w Białymstoku Mariola Szczypiń. Kurator kiedy dowiedziała się o zamknięciu szkoły powiedziała PAP, że nie zostały na czas dopełnione formalności w sprawie zamknięcia placówki. Dodała, że fundacja, która prowadziła szkołę, miała 6-miesięczny okres na wypowiedzenie umowy i uprzedzenie rodziców i wójta o chęci jej zamknięcia, ale zrobiła to dopiero w sierpniu. Zdaniem Szczypiń, za obecną sytuację odpowiadają fundacja i wójt.

Wójt od początku protestu mówił, że szkoła w Becejłach nie zostanie otwarta, a dzieci powinny trafić do największej i obecnie jedynej szkoły gminnej w Słobódce. Uczęszcza do niej obecnie prawie 250 uczniów. Wójt poinformował publicznie, że zamierza umieścić w budynku szkoły ośrodek zdrowia i rehabilitacji. Pod pomysłem podpisało się już ok. 500 mieszkańców gminy.