„Marszałek Olgierd Geblewicz na siłę szuka winnych u wszystkich naokoło tylko nie u siebie” – tak o działaniach zarządu województwa w sprawie katastrofy na Zamku Książąt Pomorskich mówi szef SLD w regionie Dariusz Wieczorek. Od katastrofy minął już ponad rok, a wciąż nieznane są jej przyczyny - co więcej do października przesunięto termin zabezpieczenia terenu.

Zdaniem Dariusza Wieczorka, zarząd województwa swoimi ostatnimi działaniami potwierdza, że inwestycje na Zamku były źle przygotowane i nie było nad nimi żadnego nadzoru. Dowodem maja być pismo z 5 marca tego roku, które marszałek Geblewicz kierował do Urzędu Miasta. Pytał w nim czy w obrębie zamkowej skarpy, prowadzone były jakiekolwiek prace. - Jeżeli robimy to dopiero w 2018 roku, rok po katastrofie i cztery lata po rozpoczęciu wielkich inwestycji na Zamku, to tylko potwierdza, że te inwestycje były przygotowane w sposób bardzo nieprofesjonalny, mówiąc krótko na szybko i bez odpowiedniego przygotowania – mówi Dariusz Wieczorek, przew. klubu radnych SLD sejmiku województwa, który dodał, że takie działania to przykład tego, że marszałek Geblewicz szuka winy za degradację skarp u właścicieli gruntów. Z odpowiedzi przesłanej przez magistrat wynika, że budynki u podnóża skarpy - w żaden sposób jej nie naruszają.

Marszałek Olgierd Geblewicz twierdzi, że pytania skierowane do Urzędu Miasta były standardową procedurą. - Nie ma dzisiaj żadnego dowodu na to, że te skarpy mają jakikolwiek związek z osunięciem się filara na Zamku, natomiast ta kwestia wymaga takiego uregulowania i dopracowania w związku z tym, że chcemy przebudowywać wszystkie tarasy – mówi Olgierd Geblewicz, marszałek województwa zachodniopomorskiego, który przekonuj, że SLD nie ma pomysłu na rozwój województwa, dlatego kurczowo trzyma się tematu katastrofy na Zamku. - Skoro SLD jest takim spadkobiercą wprost systemu komunistycznego, to mieli 50 lat żeby to zbadać. Nie zbadali, bo to nie jest takie proste – dodaje marszałek.

Przewodniczący radnych SLD w sejmiku zwraca jednak uwagę na to, że przed budową gigantycznego tarasu widokowego i instalacją wind - trzeba było wykonać ekspertyzę całego gruntu pod Zamkiem, a nie tylko rozważać co należy zrobić. - Dyrekcja Zamku rozważa kompleksowy program badań dla całego wzgórza zamkowego – rozważa 5 czerwca 2018 roku, ponad rok po katastrofie budowlanej – mówi Dariusz Wieczorek.

Wiceprzewodniczący sejmiku Kazimierz Drzazga widzi w działaniach władz województwa celową opieszałość i dlatego w tej sprawie zawiadomił prokuraturę. Zarzuca marszałkowi Geblewiczowi niszczenie i nienależyte zabezpieczenia zabytku.

Do katastrofy doszło 11 maja ubiegłego roku. Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego cały czas czeka, aż teren zostanie oczyszczony i dopiero wtedy do pracy będzie mógł przystąpić ekspert. Samo zabezpieczenie miejsca katastrofy kosztować będzie około 11 milinów złotych. Kolejne 30 mają trafić na wzmocnienie zamkowej skarpy. Ile będzie kosztował remont Zamku - tego nie wiadomo, ale eksperci już mówią o gigantycznych pieniądzach.